niedziela, 25 stycznia 2015

Mocno lalkowy styczeń ... czyli jak to Pikulina na meety chadza

Styczeń upłynął pod mocno lalkową aurą :) w pierwszych dniach Nowego roku spotkałam się z AniąRozellą na mini meecie. Akumulatory naładowałyśmy My i oczywiście nasze lalki :) 
 
 
Zdjęcie powyżej to niestety jedyne zdjęcie, które w miarę wyszło :( Lalek na spotkaniu było ciut więcej, ale niestety reszta zrobionych przeze mnie zdjęć jest kompletnie nie trafiona i nadają się jedynie by je wyrzucić do kosza.
Na szczęście udało mi się zrobić w miarę wyraźne zdjęcie piękności, która wróciła ze mną do domu. To moja wymarzona, ukochana Forgotten Hearts.
 
 
Teraz mogę na nią spoglądać na żywo. Ale, ale ... tytuł brzmi jak to Pikulina na meety chadza .... liczba mnoga!!! To kiedy był drugi?? a no parę dni temu, w czwartek, dzięki Pajączkowi, który podjął się organizacji spotkania mogłyśmy znów się spotkać w większym lalkowym gronie.
Tym razem jednak na spotkaniu miała być nowa lalkowa osoba, mianowicie Malfrue. Znałam ją poniekąd, ponieważ czasem zaglądałam na jej bloga, ale nie wiedziałam, że mieszka niedaleko. Malfrue jest niesamowicie sympatyczną, ciepłą i utalentowaną osobą. Dziewczyna sama rzeźbi i maluje swoje lalki na dodatek szyje im niesamowite ubranka! zresztą sami możecie zobaczyć co tworzy bo prowadzi bloga :) ale dość gadania ... może trochę zdjęć z naszej lalkowej imprezki??
 
 
Na zdjęciu prezentuje się Natasza Moor (Blythe) należąca do AniRozelli oraz Debra (Basaak) należący do Malflure.
 
 
Na zjazd przybyła również rzesza maluchów: od lewej przycupnęła sobie moja Fleur (Rosen Garden), dalej wygodnie usiadła Rózia (Lati Yellow Lea) i Owca (Dollzone) należące do AniRozelli. W różowym płaszczyku siedzi słodko wyglądający Pukiś należący do Pajączka a z tył nieśmiało wyglądają Rin i Hannah (Petit Fairy) należące do Malfrue.
Nie mogło zabraknąć również przedstawicielek Blyh, czyli kuzynek popularnje Blythe! 
 
 
Tą, która totalnie skradła moje serce jest Bunny (z wystającym zębem), obok niej po prawej leży jej koleżanka Sunny (oby dwie należą do Malfrue) a po lewej Blyh należąca do Pajączka. Dziewczyny są przesłodkie i nie sposób oderwać od nich oczu!!
To nie wszystkie lalki z naszego meeta, niestety znów nietrafione ostrością zdjęcia z mojego aparatu musiały pójść do kosza. Na koniec fotka, którą podesłała mi Malfrue, z pytaniem ... zobacz co mam? :) 
 

To ja z moim totalnie archaicznym aparatem. Nie dużo mnie tutaj, ale wydaje mi się, że w sam raz na bloga, co by nie być całkowicie anonimową. 
 

sobota, 17 stycznia 2015

Barbie JLO ... czyli jak to się pokusiałam na zaokrąglone ciało model muse

Black Label Barbie Collector " Jennifer Lopez World Tour" lalka na sztywnym ciałku model muse, mold JLo Open Mouth. Czy zachwyca? Czy chciałam ją mieć? ... Bynajmniej!

Patrzyłam na nią z ciekawością, ale nie skłoniła mnie do powiększenia istniejących dziur w portfelu, zatem szybko o niej zapomniałam ... jak się okazało do czasu.
Zobaczyłam ją parę dni temu na blogu Klinika lalek. Z recenzji Ani nie wynikało, żeby lalka powalała na nogi, ale, ale ... ale Ania zamieściła tam informację, na którą nie mogłam nie zareagować! Otóż Ania zamieściła notkę, że lalkę zakupiła na przecenie w jednym ze sklepów wysyłkowych ... Oczy mi się zaświeciły!!! No bo za prawie 200zł to ja jej może i tak bardzo nie chciałam, ale za 65zł??  ... No jak można nie chcieć takiej lalki za taką kwotę??  Powiedzcie ... no jak?? 

Lalka przyjechała do mnie w tempie ekspresowym. Kurier za pobraniem, bo niestety sklep wysyłkowy został przetestowany na inną opcję przesyłki i nie zdał egzaminu :(  o całej sytuacji pisała Ewa z bloga Porcelanowe lale. Wiedząc o przykrych doświadczeniach Ewy, nie zastanawiałam się długo i wybrałam przesyłkę za pobraniem. Lalka pomimo dodania kwoty za wybrany sposób dostawy i tak wyszła połowę taniej niż gdybym ją miała kupować na popularnym serwisie aukcyjnym, ale przejdę do sedna. Lalka jest niezwykle sympatyczna i jestem nią mile zaskoczona. Pudełko imituje scenę. W końcu jak by nie było jest to wersja JLO ze światowego tourne.
Jennifer odziano w niezwykle efektowny kostium, który jest odzwierciedleniem jej oryginalnego scenicznego stroju.
Zdjęłam z JLO ten futerał (musiałam to zrobić!) nie jest on w ogóle rozciągliwy i na dodatek zdejmuje się go koszmarnie. Uprzedzam, przystępując do tego zadania liczcie się z tym, że będziecie całe w brokacie i będziecie świecić scenicznym blaskiem.
W tempie wprost ekspresowym wybrałam reprezentantkę "popularnego kolekcjonerskiego" sztywnego ciałka (które wprost uwielbiamy i oczywiście dlatego nałogowo je wymieniamy na kompletnie przeciętne i niepopularne ciałko fashionistas). W szranki stanęła Barbie Holiday 2009.
Trzeba przyznać, ze Mattel do końca nie zawalił sprawy. Generalnie ciałko nie różni się niczym oprócz dolnych partii ciała ... no ba, ale tą właśnie częścią powinno się wyróżniać!
Jennifer Lopez dostała zdecydowanie masywniejsze uda i kształtną pupę! w konsekwencji holidejka wypadła przy niej mizernie. Patykowate nogi, płaska pupa ....
Ale muszę też przyznać, że gdybym nie postawiła Jennifer obok wieszaka z 2009r. jej atrybuty nie rzucały by się aż tak w oczy. W konsekwencji całkowicie skrytykować producenta nie mogę i nie wypada, bo coś tam jakby nie było w tej najważniejszej kwestii zmienił. 
Chciałabym pokazać jej inną twarz, mam nadzieję, że uda mi się przedstawić efekty w niedalekiej przyszłości. A może Matell zrobił lalkę o jednej twarzy, z którą się nic nie da zdziałać? Oby nie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Lalkowym krokiem z Nowym Rokiem ...

Witajcie w Nowym Roku 2015 :) mam nadzieję, że cały będzie tak bardzo lalkowy jak te pierwszych parę dni! Bo jak by nie było to ten rok zaczął się niesamowicie lalkowo!
W pierwszych dniach roku dotarł do mnie mój spóźniony prezent gwiazdkowy oraz miałam to szczęście, że spotkałam się z moją przyjaciółką lalkową Rozelką, której w tym miejscu ponownie pragnę podziękować za niesamowicie spędzony czas!
 
Prezent świąteczny .... chyba nie ma potrzeby wyjaśniać, że to lalka bo to raczej oczywista oczywistość ... ale 02 stycznia 2015r. dostałam wreszcie moją wymarzoną Momoko! Czekałam na nią długo, oj długo! Kusiły mnie po drodze inne modele, tj. z przesyłką w Polsce, co prawda używane i bez miesięcznego czekania, ale uparłam się jednak na ten konkretny model  i powiedziałam sobie, że koniec, basta albo ona albo żadna! Moją wybranką jest model Orion's Sonata.

 Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Fryzurka, piękne ubranko ... to musiała być TA!!

- "Może wypuściłabyś mnie z tego pudełka? Fotografujesz i fotografujesz, a ja chcę zobaczyć jak jest na zewnątrz! "

 - " hm ... a tu teraz zima jest? bez śniegu? o a co to? Choinka?! Trochę późno, ale w takim razie skorzystam z okazji i chciałabym życzyć wszystkim czytelnikom i odwiedzającym szczęśliwego, lalkowego Nowego Roku 2015!. Na swoje usprawiedliwieni mogę dodać, że dosłownie przed chwilą wyszłam z pudła"
- "Wiesz? myślę, że szczere życzenia nawet spóźnione zostaną przyjęte z radością."
Eh, coś czuję że ta dziewczyna długo na miejscu usiedzieć nie potrafi. Ledwo wyszła z pudła pół domu mi obskoczyła :)
No i proszę zaczęło się ... mówiono mi, ze Momoczki stadnie żyją, ale żeby aż tak?? oto proszę, moja ledwo z pudełka wyszła już by chciała siostrę ... i jak tu na mnie wymownie spogląda w lusterko, że niby już dwie są ... normalnie ręce opadają, przecież tak szybko drugiej nie dostanę :( nic dziewczę póki co będzie się musiała lustrzaną siostrą zadowolić.
 Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam zdjęcie jej pięknego ubranka.
A buty są obłędne!!!

Do mojej kolekcji trafiła również porcelanowa piękność za którą wypatrywałam oczy już, od dawien dawna ... ale o tem innym razem.