niedziela, 23 sierpnia 2015

Torebki, terebunie, listonoszki ....

Dziś krótko, ale treściwie. W piątek po spotkaniu lalkowym z dziewczynami (AniaRozella, Malfrue, Pajączek i Patikanka) byłam tak pozytywnie naładowana lalkową energią, że cały weekend postanowiłam zrealizować się twórczo i zarazem lalkowo! 
Cieszyłam się miedzy innymi nową piękną i zjawiskową BJD (ale nie powiem jaką bo jest tak piękna, że grzechem by było nie poświęcić jej oddzielnego postu, zatem o niej innym razem).
Wykończyłam zaczętych w zeszłym tygodniu 5 "blajtowych" sukienek, ale oczywiście na razie są bez zapięć - to cholerstwo zostawiam zawsze na koniec -  będę musiała do nich jeszcze usiąść więc to również materiał na następny wpis ...
Ja tu gadam i gadam nic nie pokazuję a miało być treściwie. Otóż ... w ten weekend przeglądałam moje lalkowe materiały i znalazłam skarb. Ścinki skórek!!!
Od dłuższego czasu planowałam sprawić moim lalkom torebki ... ale jak zawsze, a to czas nie pozwalał, a to miałam ochotę na dzierganie lub szycie ... no i może nie koniecznie miałam ochotę bawić się w kaletnika! Wczoraj jednak było inaczej ... koniec wakacji bliski, czas szkolny tuż tuż ... powstała zatem torebka i listonoszki.
Każda torebka jest funkcjonalna, posiada zapięcie i można coś do niej włożyć. Myślę jeszcze o regulacji długości paska. To co prawda dopiero prototypy, ale myślę, że jak jeszcze powstanie parę następnych mam nadzieję, że otrzymam to czego oczekuję.
 
 Dla porównania i skali, ostatnią wykonaną listonoszkę (pomarańczowo-różową z niebieskim paskiem) prezentuje Jelonka. Zdjęcie niestety kiepskie bo już późno i światła nie było :(

Życzę miłego tygodnia i do usłyszenia wkrótce! A Wam dziewczyny jeszcze raz dziękuję za lalkową pozytywną energię!!! bo to wszystko powstało dzięki Wam :*
 


środa, 5 sierpnia 2015

Jelonka/Brownie

Taaak... zakurzyłam się :( Różne okoliczności życia spowodowały, że ten czas spędziłam bez lalek, mało tego, nawet do głowy mi nie przyszło, żeby o nich myśleć. Z dnia na dzień mój lalkowy świat pokrywał się coraz większym kurzem ... Na dodatek nie odpowiedziałam na żaden z komentarzy do ostatniego majowego (tyle czasu minęło????) posta za co Was serdecznie przepraszam, bo przecież Wasze komentarze zawsze sprawiają mi niezwykle dużo radości i każdy jest dla mnie bardzo cenny. Staram się wiec zawsze na każdy odpowiedzieć ... tym razem nie dałam rady.
Niestety przez ten czas nie dane mi było śledzić również Waszych lalkowych poczynań, mam jednak nadzieję, że powoli odrobię zaległości.
Na szczęście życie powoli się poukładało i chęć i miłość do lalek powróciła ... a jak zaskoczyłam to nie mogłam sobie odmówić i korzystając z okazji sprawiłam sobie nową pannę.
Jelonka zwana również Brownie towarzyszyła mi przy porannym niedzielnym śniadaniu. Natchnęło mnie i zrobiłam fotkę bo przecież okazało się, że na śniadanie zafundowałam sobie niezłą rogaciznę: kubek w barany, kiełki na talerzu i Jelonkę do towarzystwa.